Zlikwidowane sądy wrócą na mapę sądownictwa

NaPrawoPatrz

Prezydent podpisał 31 marca nowelę Prawa ustroju sądów powszechnych, zakończył tym samym trwającą od półtora roku batalię o przywrócenie na mapę sądownictwa 79 zniesionych reformą ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina sądów.  Nowelizacja wprowadza zasady dla jakiego obszaru ma być utworzony sąd, ma o tym decydować liczba mieszkańców i ilość spraw. Zgodnie z zapisami nowelizacji sąd rejonowy zostanie powołany dla obszaru gmin zamieszkanych przez 50 tysięcy osób, gdzie rocznie wpływa minimum 5 tysięcy spraw.

Na mocy nowelizacji na polską mapę sądownictwa może powrócić nawet 58 z 79 zniesionych sądów.  41 sądów musi zostać przewróconych obligatoryjnie, reszta fakultatywnie. Małe sądy zostały zniesione podczas reorganizacji sądownictwa na przełomie 2012 i 2013 roku. Rozporządzenie, które weszło wtedy w życie w miejsce najmniejszych sądów wprowadziło wydziały zamiejscowe większych jednostek. Reformę uzasadniano oszczędnościami na pensjach prezesów oraz tym, iż sędziowie nie są równomiernie obciążeni pracą.

Zmiany budziły wiele emocji w środowisku prawniczym, politycznym i samorządowym, a także spowodowały sporo zamieszania w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Najbardziej protestowali sędziowie orzekający w sądach rejonowych. 140 z 500 sędziów zaskarżyło decyzje o przeniesieniu,
a następnie przestało orzekać. Powstał spór dotyczący przenoszenia sędziów. Ich zdaniem akty przenoszenia do oddziałów powinny być podejmowane przez ministra sprawiedliwości a nie przez wiceministrów, jak to miało miejsce. Pojawiły się wątpliwości co do ważności wydawanych przez przeniesionych sędziów orzeczeń. Rozwiał je Sąd Najwyższy, który stwierdził, że tylko minister sprawiedliwości a nie wiceministrowie, może podpisywać decyzje o przenoszeniu sędziów. Ustalił  jednocześnie, że wszystkie decyzje sędziów powołanych przez wiceministrów pozostają w mocy.

Projekt zmian w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych skierował do Sejmu prezydent. Reorganizacja kosztowała 1,2 mln zł, przywracanie sądów ma kosztować mniej. Niektóre sądy zachowały stare tabliczki, które mogą teraz powrócić na swoje dawne miejsce.